piątek, 6 maja 2011

Alkoholowe cuda

Budzi się gość (G) w restauracji kompletnie pijany. Rozgląda się,zarąbista knajpa, mówi do siebie: Idę do domu, nie będę taki ululany tu siedział. Próbuje wstać i nie może... Myśli: "kawę wypiję, to stanę na nogi".

- KELNER, KAWĘ PROSZĘ!

Kelner (K) przyniósł kawę, gość ją pach, jednym duszkiem wypił. Poczekał z 5 minut,żeby zadziałała, próbuje wstać i... dalej nie może.

- KELNER, DWIE KAWY PROSZĘ!

Kelner przyniósł kawy, gość je cyknął jedna po drugiej, poczekał chwilę, próbuje wstać, jakoś się podniósł, no i poszedł do domu. W domu do łóżka i kimie.

Rano gościa budzi telefon.

G: - Tak, słucham.
K: - Halo, dzień dobry, mam nadzieję, że pan mnie pamięta....
G: - No, tak nie bardzo!?
K: - Z tej strony kelner, z tej restauracji, w której pan wczoraj balował.
G: - Aaaaa... To pan., O co chodzi?
K: - Czy będzie pan u nas w restauracji w najbliższym czasie?
G: - Nie wiem.... A czy coś się stało?
K: - Nie, nie. Właściwie to nic, ale zostawił pan swój wózek inwalidzki...

Podziękowania dla kolego Zielonego za kawałek

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz